Czy to naprawdę 29 listopada w kalendarzu? Nie może być.
Wyszłam wczoraj na dwór, a były okolice godziny 15. Myślałam cały czas, że owszem, pięknie świeci słoneczko, ale pewnie będzie lekki mrozek i wiaterek. Ja ubrana w kurtkę zimową, a tu szok!
Poczułam się nie jak w przededniu zimy, ale raczej... w pierwszych dniach wiosny :)
Cieplutko, przyjemnie i zielono.
To chyba jakiś psikus :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz